• Zaloguj się

    Galwanizernia w centrum Myszkowa | Sensacje | Forum | myszkow.info

    Please consider registering
    guest

    Log In Register

    Register | Lost password?
    Advanced Search:

    — Forum Scope —



    — Match —



    — Forum Options —




    Wildcard usage:
    *  matches any number of characters    %  matches exactly one character

    Minimum search word length is 4 characters - maximum search word length is 84 characters

    Topic RSS
    Galwanizernia w centrum Myszkowa
    22 października 2011
    13:27
    Adik11
    Młody wyjadacz
    Forum Posts: 10
    Member Since:
    13 lipca 2010
    Offline

    http://bip.miastomyszkow.pl/ad…..0_2011.pdf

    Nie wiem, czy powyższa informacja pasuje do tematu sensacje, ale chętnie przeczytałbym opinie mieszkańców naszego miasta co o tym sądzą.

    Z tego co wiem temat nie jest nowy, toczy się co najmniej rok, a teraz wchodzi w decydującą fazę tzn. ma zapaść decyzja o wydaniu pozwolenia na uruchomienie galwanizerni w samym centrum dzielnicy mieszkalnej.

    Z tekstu wezwania dość trudno wyczytać szczegóły. Krasickiego 1, to teren dawnej „Konfekcji” wykupiony przez prywatnych właścicieli. O ile „Konfekcja” prowadziła działalność produkcyjną dość neutralną dla mieszkańców dzielnicy, to już galwanizernia w mojej ocenie nie będzie tak neutralna dla sąsiedztwa. Powstają ścieki, wydzielane są toksyczne gazy, powstaje hałas z pracujących urządzeń, istnieje ruch samochodowy dostarczający i wywożący towar, to wszystko uciążliwości nie będące bez wpływu dla okolicznych terenów, na których zamieszkują Mijaczowianie.

    Wiem, wiem wszyscy pomyślą o miejscach pracy, płaconych podatkach itp. profitach dla miasta. Ale miasto nie istnieje samo dla siebie lecz też trochę dla swoich mieszkańców. Tego typu zakłady (jak np. przemysłowe instalacje galwanizerskie) umiejscawia się na obrzeżach miast lub poza nimi. Na zachodzie wydzielane są tereny industrialne, na których nie ma zabudowy mieszkalnej. My (miasto i powiat Myszków) staramy się zachęcić przedsiębiorców do inwestowania na tzw. „polach będuskich” a jednocześnie „po cichu” wprowadza się szkodliwe branże przemysłowe do centrów zamieszkałych przez ludzi. W tym wypadku to nie ludzie pobudowali się w pobliżu zakładu przemysłowego, ale na „trujący” zakład wydaje się pozwolenie, gdy tuż obok od lat już mieszkają ludzie.

    Ciekawe co sądzicie o tym i czy miasto powinno wydać decyzję zezwalającą uruchomienie tego zakładu w tej lokalizacji? A może powinno wstrzymać inwestycję i zalecić inną lokalizację: np. na „polach będuskich”.

    Czy chcielibyście mieszkać w mieście, w którym wydaje się pozwolenia na lokalizację takich zakładów w sąsiedztwie zabudowy jednorodzinnej?

    Te i inne pytania cisną się na usta, gdy czyta się takie informacje dotyczące naszego miasta.

    Pzdr

    23 października 2011
    15:34
    comitam
    Wyjadacz
    Forum Posts: 157
    Member Since:
    5 października 2009
    Offline

         Napiszę tak: a kogo to obchodzi? Tych kilka osób które mieszkają w najbliższym sąsiedztwie ?

     

         „…a jednocześnie po cichu wprowadza się szkodliwe branże…”

    Wcześniej piszesz:  „Z tego co wiem temat nie jest nowy, toczy się co najmniej rok…”

    Nie rozumiem Cię. To jak jest w końcu ? Po cichu wprowadzają a jednak Ty wiesz, że od roku ? Czy te tezy wzajemnie się nie wykluczają ?  Ale nie jestem złośliwy i nie mam zamiaru wymądrzać się, nie chcę Ciebie lub kogokolwiek urazić, chcę tylko zwrócić uwagę na konsekwentność w wypowiadaniu swoich myśli.  

    Ustosunkowując się w dalszej części do tego „po cichu”  Nic o tym nie świadczy, (brak dowodów) a wręcz przeciwnie. Przez ten rok nie wydano stosownej decyzji. Na co to wskazuje ? A mianowicie NIE podjęto decyzji w pośpiechu czy też z uwzględnieniem czyjegoś interesu lub nacisku grup lobbystycznych.

     

         „Z tekstu wezwania dość trudno wyczytać szczegóły.”

    Wręcz przeciwnie. Wszystko w nim pisze. Wiemy gdzie i o której, o co chodzi i mamy podaną podstawę prawną. I same „Wezwanie na rozprawę administracyjną” o czymś świadczy.

    Jest to rzadko stosowana w administracji, forma uzgodnienia interesów stron. I mówimy tu o „przedsiębiorcy” który chce przede wszystkim osiągnąć zysk ze swej działalności (co jest zupełnie naturalne) i który ma za sobą wszelakie analizy, opinie i uzgodnienia. I „społeczeństwie” które to z kolei nie dysponuje dostateczną wiedzą w danym temacie, ale ma NIEZBYWALNE prawo do życia w  warunkach godnych i bez obaw o swoje zdrowie. Taka rozprawa jest wyrazem troski o mieszkańców, o spełnienie ich wzajemnych interesów. Pozwoli zapoznać się z tematem, poszerzyć wiedzę tegoż  "społeczeństwa", a z drugiej strony zmobilizuje "przedsiębiorcę" do zastosowania skutecznych zabezpieczeń i uczuli na ludzkie losy. I chwała tym co doprowadzili swym działaniem do tej rozprawy. Zainteresowanych w temacie rozprawy odsyłam na: http://prawo.gazetaprawna.pl/a…..prawe.html

     

         „Powstają ścieki, wydzielane są toksyczne gazy…”

    Tak zgodzę się z tym. Ale nie wierzę, że przy obecnej technice i technologii zagrożenie dla środowiska zewnętrznego z powodu tychże jest obarczone dużym prawdopodobieństwem zaistnienia. Owszem wzrasta ono w środowisku hal produkcyjnych gdzie jest bezpośredni kontakt z czynnikami generującymi owo zagrożenie. Ilu, tak naprawdę mieszkańców Mijaczowa (ok. 4500) czy Myszkowa (ok. 35000) ma świadomość tych zagrożeń, bądź posiada wiedzę o stosowanych zabezpieczeniach ? 5, 10, 100 osób ? Nie więcej. Ile w Polsce znamy przypadków zatruć, skażeń na skutek awarii w galwanizerni ? Ja nie znam żadnego. Owszem nie ma rzeczy nie zniszczalnych i nawet technologie japońskie nie zabezpieczone były w sposób dostateczny przed anomalnymi działaniami sił wyższych. Dlatego przed wydaniem decyzji które mogą być kontrowersyjne, zawsze powinna być przeprowadzana podobna rozprawa. A to dla tego aby uświadomić społeczeństwo bądź to zobligować przedsiębiorcę do działań zgodnych z prawem  i normami.

     

         „Tego typu zakłady…umiejscawia się na obrzeżach miast…”

    A gdzie my w Myszkowie mamy obrzeża na których można zlokalizować tereny przemysłowe? W większości to lasy, grunty prywatne lub nie będące własnością miasta. A jak się jakiś teren znajdzie to tam też mieszkają ludzie którzy nie chcą w sąsiedztwie żadnych inwestycji. Przykład – zlewnia ścieków – nikt nie chce jej u siebie. „…lub poza nim…”  To znaczy gdzie w Żarkach czy Zawierciu ? Myszków ten „centralny” ukształtował się przez lata w oparciu o wsie Mijaczów, Ciszówka i Pohulanka. W obrzeżu tychże powstały ośrodki przemysłowe, z kolei wokół nich osiedla mieszkaniowe a efektem takiej urbanizacji są zakłady w centrum miasta do których muszą dojechać te tak znienawidzone TIRY. I tu dotykamy innego problemu, układu dróg i ulic. (ale to już inny temat). Polecam publikację „Po obu stronach Warty. Zarys dziejów Myszkowa”.

     

         „My… staramy się zachęcić …do inwestowania na tzw polach będuskich”

    W tym miejscu inny cytat pochodzący z ostatniego Dziennika Zachodniego (z 21.10) „-Kupimy sobie ze znajomym po działce – zażartował jedynie zapytany przez nas jeden z gości (relacja ze spotkania starosty i radnych z biznesmenami) – A tak na poważnie, to nikt nie kupi gołego pola. Może kiedy zostaną doprowadzone media…” Te 8 milionów dofinansowania jakie możliwe jest do pozyskania, to tylko połowa kwoty potrzebnej na ten cel. A co z resztą ? O jakichkolwiek inwestycjach na tych polach możemy przez kilka następnych lat tylko pomarzyć. „Wiem, wiem wszyscy pomyślą o miejscach pracy, płaconych podatkach…” No tak ale to właśnie stąd w większości pochodzą pieniądze na to wszystko czego potrzebuje społeczeństwo.  

     

         I wracam do swojego pierwszego zdania. NIE jest mi obojętne czy galwanizernia powstanie czy nie, serce podpowiada jedno a rozum drugie.

     Sory – to była prowokacja. Śledząc to forum od jakiegoś czasu, jestem pewien, że w tej sprawie będzie tylko niewiele głosów, a z tych nielicznych tylko pojedyncze będą rzeczowe, reszta zaś to tylko przepychanki słowne pomiędzy forumowiczami.

     

         Odpowiadając na postawione pytanie, powiem krótko – chciałbym mieszkać w mieście pięknym, czystym w którym ludzie żyją dostatnio. Ale gdyby nie było tych negatywów, to skąd wiedzielibyśmy, że są pozytywy  ?

    24 października 2011
    21:18
    PaulKremer
    Stary wyjadacz
    Forum Posts: 663
    Member Since:
    12 stycznia 2005
    Offline

    W sumie to robią się z igły widły. To nie jest (współcześnie) jakaś straszna i okropna branża w sensie zagrożenia dla środowiska. Dobra oczyszczalnia ścieków jest w interesie inwestora (oszczędność surowców), toksyczne gazy nie powstają w żadnej stosowanej powszechnie technologii powlekania elektrochemicznego (jest tu pewien wyjątek, ale ta technika jest stosowana w ograniczonym zakresie). Po stokroć więcej szkód środowisku i zdrowiu niż Papiernia, Mystal i 6 galwanizerni razem wziętych wyrządzają kretyni, którzy palą śmieci, albo szewskie odpadki w piecu.

    W  Myszkowie trzeba walczyć o każdy zakład i każde miejsce pracy, bo mamy bezrobocie rekordowe w woj. śląskim. 

    24 października 2011
    23:35
    Adik11
    Młody wyjadacz
    Forum Posts: 10
    Member Since:
    13 lipca 2010
    Offline

    Widzę, że poprzednik jest ekspertem od technik powlekania elektrochemicznego, na dodatek doskonale zorientowanym w inwestycji szykowanej na terenie "Konfekcji".

    A na poważnie, oczywiście wiem że współczesne technologie to nie to co było 40-50 lat temu. Ale w swojej pracy zawodowej (dość niedawno) zetknąłem się z pracą jednej z już istniejących galwanizerni w Myszkowie. Warunki są dalekie od tego co pisze się w fachowych publikacjach branżowych. I nie uważam aby prywatny inwestor uruchamiał supernowoczesną technologię na starym obiekcie po szwalni. Przecież wiemy, że przy otwarciu zakładu lub na pomiarach środowiskowych  zmniejsza się stężenia odczynników tak aby nie było przekroczeń a cała "chemia" będzie bezpiecznie pochowana w magazynach. Przy normalnej produkcji już trudno o utrzymanie odpowiednich rygorów technologicznych, daje się większe stężenie kąpieli trawiących a środki chemiczne są zawsze "pod ręką" na hali.

    Jeszcze padło powyżej sformułowanie o dobrej oczyszczalni ścieków. Skąd wiadomo jak będą neutralizowane ścieki. W planach (czy tzw. "raporcie środowiskowym") można opisać to pięknie ale czy inwestor wyłoży kasę na oczyszczalnię na starym obiekcie, i gdzie ją wybuduje? Tam jest ograniczony teren, nie ma możliwości przestrzennych, "dobrej oczyszczalni" nie da się zrobić w czterech plastikowych beczkach. A potem kończy się jak na Światowicie, pożar lub inna katastrofa ekologiczna.

    Obym się mylił, oby technologia była faktycznie supernowoczesna a przepisy bezpieczeństwa przestrzegane. Ale jakże dalekie jest czasem życie od teorii.

    Ja oczywiście zgadzam się, że to miasto potrzebuje miejsc pracy, inwestorów chcących swój kapitał tutaj ulokować. Ale czy to musi być umiejscowione w środku osiedla mieszkalnego. Samo sąsiedztwo galwanizerni nie powoduje bezpośredniego zagrożenia życia, ale przy dłuższym oddziaływaniu może, powtarzam może powodować występowanie różnych chorób i dolegliwości dla człowieka. Z tego co wiem, to praca w galwanizerni (nawet pomimo stosowania nowoczesnych technologii) wciąż jest uznawana za pracę w warunkach szkodliwych.

    Aha jeszcze jedno – w odległości ok. 100-150 metrów (w linii prostej) od nowopowstającej galwanizerni znajduje się przedszkole nr 2 (obok kościoła na Mijaczowie).

    I teraz odpowiedzcie sobie sami:

    Czy zgodzilibyście się aby Wasze dzieci bawiły się na podwórku przedszkola w sąsiedztwie tej tak bezpiecznej i neutralnej dla środowiska inwestycji?

    Czy miasto nie powinno przeprowadzić naprawdę poważnych konsultacji społecznych przy lokalizacji takiej inwestycji tuż obok miejskiego przedszkola?

     

    Pzdr

    25 października 2011
    19:24
    PaulKremer
    Stary wyjadacz
    Forum Posts: 663
    Member Since:
    12 stycznia 2005
    Offline

     

    Widzę, że poprzednik jest ekspertem od technik powlekania elektrochemicznego, na dodatek doskonale zorientowanym w inwestycji szykowanej na terenie "Konfekcji".

    No no, żeby sobie ktoś nie pomyślał, że to ja tam stawiam tą galwanizernię. Nic z tych rzeczy. Zastanwiam się po prostu czy faktycznie jest się czego bać.

    No i muszę Cię zaskoczyć – w 4 plastikowych beczkach da się zrobić zajebistą oczyszczalnie ścieków, idealną na potrzeby takiego zakładu.

     

    25 października 2011
    20:11
    Adik11
    Młody wyjadacz
    Forum Posts: 10
    Member Since:
    13 lipca 2010
    Offline

    PaulKremer napisał(a):

     

    Widzę, że poprzednik jest ekspertem od technik powlekania elektrochemicznego, na dodatek doskonale zorientowanym w inwestycji szykowanej na terenie "Konfekcji".

    No no, żeby sobie ktoś nie pomyślał, że to ja tam stawiam tą galwanizernię. Nic z tych rzeczy. Zastanwiam się po prostu czy faktycznie jest się czego bać.

    No i muszę Cię zaskoczyć – w 4 plastikowych beczkach da się zrobić zajebistą oczyszczalnie ścieków, idealną na potrzeby takiego zakładu.

     

    No, to życzę powodzenia. Ale ja nie chciałbym mieszkać w pobliżu tych 4 beczek.

    Niestety widzę, że nie ma na Ciebie argumentu, nawet dobro Twoich dzieci nic dla Ciebie nie znaczy.

    Ja nie chciałbym aby w środku osiedla mieszkalnego powstawały takie zakłady. Niezależnie czy są "bezpieczne" czy nie. Katastrofa ekologiczna zawsze może się zdarzyć. Japończycy też byli pewni, że ich elektrownie atomowe są bezpieczne i co, też umiałbyś takie skażenie zneutralizować w czterech plastikowych beczkach. Zastanów się co piszesz.

    Pzdr 

    25 października 2011
    21:23
    PaulKremer
    Stary wyjadacz
    Forum Posts: 663
    Member Since:
    12 stycznia 2005
    Offline

    No, to życzę powodzenia. 

    Dzięki stary !

    Katastrofa ekologiczna zawsze może się zdarzyć. Japończycy też byli pewni, że ich elektrownie atomowe są bezpieczne i co, też umiałbyś takie skażenie zneutralizować w czterech plastikowych beczkach. Zastanów się co piszesz. 

    No w sumie to zdarzają się w Myszkowie trzęsienia ziemi wywołujące na stawach papierniczych tsunami takie, że się przez Górę Będuską przelewało. 

     Niestety widzę, że nie ma na Ciebie argumentu, nawet dobro Twoich dzieci nic dla Ciebie nie znaczy.

    Są argumenty, są. Wystarczy czuć różnicę na przykład między astrologią bedącą pospolitym ekstrementem, a astronomią. Nigdy nie lubiłem ekoterrorystów, a takim zaczynasz mi się wydawać. Jeszcze się nic nie okazało, a już używasz tarczy w postaci dzieci. To zawsze podziała.

    A z tymi beczkami nie żartowałem.

     http://www.forafrance.fr/moyen-traitement-en.php

    26 października 2011
    17:27
    Adik11
    Młody wyjadacz
    Forum Posts: 10
    Member Since:
    13 lipca 2010
    Offline

    Widzę, że ironizujesz a ja wcale nie mam zamiaru Ciebie ani kogokolwiek obrażać.

    Wiem, że w Myszkowie takie rzeczy jak trzęsienia ziemi się nie zdarzają, ale to był tylko przykład, jak ktoś bardzo pewny siebie (Japończycy) może się pomylić w ocenie bezpieczeństwa. W naszym (skrajnym) przypadku Tir dowożący (odbierający) towar przez nieuwagę może wjechać przy cofaniu w te 4 beczki, i spowodować skażenie. Oczywiście odpowiesz mi, że jest to tak samo nierealne jak tsunami na stawach papierniczych. No cóż pozostawię to ocenie innych.

    Nigdy nie byłem tzw. ekologiem (a co do ekoterrorysty to już pusty śmiech) i chyba już nim nie zostanę. Nie będę się przywiązywał do drzew itp. Chciałbym jednak mieszkać i żyć w czystym mieście, gdzie nie muszę sprawdzać czy moje dziecko może wyjść na podwórko, czy może wiatr wieje w moją stronę i niesie wyziewy z komina pobliskiej galwanizerni. Nie wiem czy pamiętacie ale beczki z toksycznymi substancjami odnalezione w jakimś warsztacie w Myszkowie odbiły się niedawno szerokim echem w myszkowskiej opinii publicznej. Pisały o tym gazety, było głośno. Gdy w samym środku osiedla domków jednorodzinnych ma powstać galwanizernia i piszę o tym na forum to jestem ekoterrorystą, bo nie chcę truciciela w sąsiedztwie.

    Piszesz „Jeszcze nic się nie okazało …”, to co powinno się zdarzyć abyśmy zaczęli się zastanawiać nad celowością lokalizacji takiej inwestycji. Ma wybuchnąć taki zakład, czy mają wokół leżeć potruci ludzie?

    Jeszcze raz powtarzam, nie jestem jakimś radykałem, galwanizernie też muszą istnieć. Ale wg mnie nie wolno bagatelizować możliwych zagrożeń. Za kilka lat będzie za późno.

    Aha, na koniec dopiszę, iż zerknąłem na stronę francuskiej firmy (tej od 4 beczek), może nie jestem zbyt dociekliwy, może nie miałem dość czasu, ale nie znalazłem nic o tych beczkach a pokazane instalacje to w pełni profesjonalne, uzbrojone wysoką elektroniką i systemami analizowania i nadzoru konstrukcje przemysłowe. A i o ściekach z galwanizerni nic nie znalazłem. Instalacje te są stosowane w mleczarniach, u producentów soków, w instalacjach wody chłodzącej do celów przemysłowych itp. Ani słowa o chemii czy nakładaniu powłok. Użytkownicy to m.in.: COKE COLA Compagny, DANONE Group, FRUITE Group, LACTALIS Group, NESTLE Group, REFRESCO Group itd. oraz samorządy lokalne.  Laboratorium tej firmy faktycznie robi wrażenie.

    [Image Can Not Be Found]

    Zupełnie nie mam nadziei, że w pomieszczeniach dawnej konfekcji będzie podobne labo do tego na zdjęciu.

    Jedyny wątek dotyczący obróbki fizyko-chemicznej dotyczy instalacji,

    [Image Can Not Be Found]

    która opisana jest jako, koagulacja, flokulacja, flotacja lub dekantacja, filtracja piaskowa. Wygląda dość interesująco, ale czy w naszej przedmiotowej galwanizerni taka powstanie, znów śmiem wątpić.

     

    Mam nadzieję, że przeczyta to kilka rozsądnych osób i uświadomi sobie, że chęć zysku nie powinna przysłaniać aspektu ludzkiego takich spraw. W tym mieście żyją ludzie i to o nich chodzi a nie o kolejną firmę która powstanie wbrew zdrowemu rozsądkowi.

    Pzdr

     

    P.S. Co do używanych przeze mnie argumentów to chyba są one logiczne, a nie np. "przecież u nas jeszcze nigdy nie zdarzyła się taka awaria …"

    28 października 2011
    21:20
    PaulKremer
    Stary wyjadacz
    Forum Posts: 663
    Member Since:
    12 stycznia 2005
    Offline

    I tak się w tej kwestii nie zgodzimy, nie ma szans. Najważniejsza jest rzeczowa dyskusja, wymiana argumentów i tak dalej. I tu akurat dobrze, że wszyscy nie są entuzjastami tego przedsięwzięcia, ani jego zagorzałymi przeciwnikami. Jakoś się to uśredni.

    Jeżeli o te nieszczęsne 4 beczki chodzi – teraz często przy liniach galwanicznych instaluje się obiegi zamknięte. Umożliwiają to właśnie często 4 niewielkie zbiorniki – wstępna filtracja, ultrafiltracja i 2, a czasem nawet 3 moduły RO, czyli odwróconej osmozy. Właściciel takiej galwanizerni nie traci drogich składników kąpieli, bo one po obróbce wracają jako surowce, ani wody, bo ta jest idealnie oczyszczona. I takie układy działają niemalże bezawaryjnie. Mam szczerą nadzieję, że inwestorzy chcą coś takiego uruchomić, a sądzę, że dotację unijną na takie urządzenia dostaliby bez problemów. Wtedy uciążliwych ścieków po prostu nie ma w ogóle. I nie jest to już jakieś S-F, tylko całkiem powszechna technologia.

    Też mi leży na sercu bezpieczeństwo ludzi, i gdybym miał jakiś wpływ na tą decyzję na pewno chciałbym od inwestorów szczegółowych informacji: co, czym, i w jaki sposób będą powlekać, jakie będą zabezpieczenia i procedury postępowania na wypadek awarii. A urzędy powinny korzystać ze swoich kompetencji i kontrolować działalność zakładów stwarzających potencjalne zagrożenie.

    Pozdrawiam 

    29 października 2011
    18:36
    comitam
    Wyjadacz
    Forum Posts: 157
    Member Since:
    5 października 2009
    Offline
    10

    Zgodnie z art. 89, 90, 91 ustawy Kodeks Postępowania Administracyjnego

    w dniu 03.11.2011 r.  (czwartek) o godz. 11.00 w siedzibie Urzędu Miasta w Myszkowie ul. Kościuszki 26 pokój nr 106 odbędzie się rozprawa administracyjna w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia pn: „Przebudowa i zmiana sposobu użytkowania na galwanizernię wraz z częścią socjalną, laboratoryjną, magazynową, produkcyjno-usługową oraz oczyszczalnią ścieków na potrzeby ww. technologii części istniejących budynków”.

    WSTĘP WOLNY.

    Czyli dla wszystkich.

    29 października 2011
    19:46
    Adik11
    Młody wyjadacz
    Forum Posts: 10
    Member Since:
    13 lipca 2010
    Offline
    11

    PaulKremer napisał(a):

    "I tak się w tej kwestii nie zgodzimy, nie ma szans. Najważniejsza jest rzeczowa dyskusja, wymiana argumentów i tak dalej. I tu akurat dobrze, że wszyscy nie są entuzjastami tego przedsięwzięcia, ani jego zagorzałymi przeciwnikami. Jakoś się to uśredni."

     

    Przykre to, że mieszkańcy Myszkowa nie potrafią się zjednoczyć nawet w takiej oczywistej sprawie. My zawsze mamy wątpliwości, chcemy być mądrzy a "wychodzi jak zawsze". Mieszkańcy Żarek potrafili wstrzymać budowę spornego nadajnika sieci telefonicznej, choć też mówiono o braku szkodliwości. Inni umią zrobić rynek, wybudować obwodnicę itp., my zastanawiamy się, jesteśmy zawsze mądrzejsi, ale jakoś nie umiemy się zjednoczyć w działaniu. 

     

    "… teraz często przy liniach galwanicznych instaluje się obiegi zamknięte. Umożliwiają to właśnie często 4 niewielkie zbiorniki – wstępna filtracja, ultrafiltracja i 2, a czasem nawet 3 moduły RO, czyli odwróconej osmozy. Właściciel takiej galwanizerni nie traci drogich składników kąpieli, bo one po obróbce wracają jako surowce, ani wody, bo ta jest idealnie oczyszczona. I takie układy działają niemalże bezawaryjnie."

     

    No cóż, sam piszesz "niemalże", a co jeśli?

     

    "I nie jest to już jakieś S-F, tylko całkiem powszechna technologia."

     

    Powszechna, gdzie? Być może jestem słabo zorientowany, ale jakoś nie słyszałem aby choć jedna taka instalacja działała w pobliżu (w jakiejś znanej mi firmie przemysłowej).

     

    "Też mi leży na sercu bezpieczeństwo ludzi, i gdybym miał jakiś wpływ na tą decyzję na pewno chciałbym od inwestorów szczegółowych informacji: co, czym, i w jaki sposób będą powlekać, jakie będą zabezpieczenia i procedury postępowania na wypadek awarii."

     

    To akurat jest chyba zawarte w raporcie środowiskowym, ale jakoś w ogóle nie uwzględniana jest tu rzeczywistość, tzn. to że chęć zysku przysłania wymagania BHP oraz środowiskowe. Pomiary zanieczyszczeń wykonuje się, gdy nie ma pełnego obciążenia produkcyjnego a hala jest "specjalnie przygotowana" (wysprzątana, usunięte wszelkie możliwe zagrożenia) do takich badań. Nie, nie mówię że wszyscy są przestępcami ale wiem jak to jest w życiu – na otwarciu wszyscy chodzą w krawatach, klepią się po plecach a gdy minie trochę czasu to pracownicy brodzą w resztkach kąpieli galwacznicznych, preparatów do odtłuszczania i trawienia. Miałem styczność z kilkoma galwanizerniami "w ruchu" i niestety nie wyglądało to dobrze. Absolutnie nie chcę panikować ale jak to mówią "mądry Polak po szkodzie".

     

    "A urzędy powinny korzystać ze swoich kompetencji i kontrolować działalność zakładów stwarzających potencjalne zagrożenie."

     

    Zgadzam się, oczywiście wszystko musi odbywać się zgodnie z prawem. Wydawane są odpowiednie pozwolenia, tworzone raporty środowiskowe. Pozwolenia też są podparte opiniami, ekspertyzami, tylko nasze prawo nie przewiduje wszystkich przypadków. Tu jest specyficzny. Zakład obróbki chemicznej ma się pojawić wśród budynków mieszkalnych, 150 m od przedszkola. Swoją drogą ciekawe, czy Urząd Miasta bierze pod uwagę tak bliskie sąsiedztwo palcówki edukacyjnej.

    Powtarzam jeszcze raz, jestem gorącym zwolennikiem przedsiębiorczości. Cieszy mnie każda nowopowstająca firma zatrudniająca pracowników. Ale niestety w pewnych sytuacjach trzeba szukać rozwiązań najlepszych dla społeczności lokalnej. Takie firmy (tym bardziej nowe) mogą powstawać na obszarach przemysłowych, przygotowanych do tego rodzaju działalności, posiadających np. oczyszczalnie ścieków, znajdujące się z dala od osiedli mieszkaniowych. Jeśli wydajemy zgody na takie lokalizacje jak w tym przypadku to sami skazujemy się na zamieszkiwanie w niezbyt sprzyjających warunkach. Po latach powiemy, "ktoś" wydał decyzję, "nie ma osoby" odpowiedzialnej. A teraz każdy odwraca się od problemu.

    Zgadzam się z postem "comitam" wstęp na groźnie brzmiącą rozprawę administracyjną jest wolny. Oby przyszło sporo zainteresowanych. I o to właśnie chodzi, bo jeśli nie będzie dużej frekwencji to rozprawa przejdzie bez echa a decyzja będzie jednoznaczna. Być może jednak frekwencja i zainteresowanie mieszkańców tą sprawą będzie powodem do głębszego zastanowienia, dla organu wydającego decyzje o pozwoleniu na uruchomienie, co do sensowności lokalizacji spornego zakładu.

     

    Pzdr 

    30 października 2011
    16:13
    Adik11
    Młody wyjadacz
    Forum Posts: 10
    Member Since:
    13 lipca 2010
    Offline

    Adik11 napisał(a):

    Mieszkańcy Żarek potrafili wstrzymać budowę spornego nadajnika sieci telefonicznej, choć też mówiono o braku szkodliwości. Inni umią zrobić rynek, wybudować obwodnicę itp., my zastanawiamy się, jesteśmy zawsze mądrzejsi, ale jakoś nie umiemy się zjednoczyć w działaniu. 

     Dla uściślenia można zapoznać się z następującym artykułem, który świadczy o tym, że można coś zdziałać, jeśli znajdzie się wspólny język.

     

     http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/383913,Zarki-zlikwiduja-niebezpieczny-maszt

     

    Mam nadzieję, że nie będziemy popełniać takich błędów jak kiedyś wymienione wyżej Żarki i nie będziemy po latach próbować naprawiać tego co teraz można jeszcze zatrzymać i zmienić lokalizację. Wystarczy tylko trochę dobrej woli.

     

    comitam napisał(a):

    ””Zgodnie z art. 89, 90, 91 ustawy Kodeks Postępowania Administracyjnego

    w dniu 03.11.2011 r.  (czwartek) o godz. 11.00 w siedzibie Urzędu Miasta w Myszkowie ul. Kościuszki 26 pokój nr 106 odbędzie się rozprawa administracyjna w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia pn: „Przebudowa i zmiana sposobu użytkowania na galwanizernię wraz z częścią socjalną, laboratoryjną, magazynową, produkcyjno-usługową oraz oczyszczalnią ścieków na potrzeby ww. technologii części istniejących budynków”.

    WSTĘP WOLNY.

    Czyli dla wszystkich.””

     

    Po takim zaproszeniu kolegi „comitam” zapragnąłem udać się na w/w rozprawę administracyjną. Niestety tutaj przykra niespodzianka. Gdy dokładnie przeczytałem wezwanie nie znalazłem słów „wstęp wolny”, „dla wszystkich” lub jakiegokolwiek innego sformułowania zapraszającego mieszkańców miasta do UM pok. 106. Na dole oryginalnej strony wezwania jest tylko akapit „Otrzymują:” z enigmatycznym sformułowaniem „strony według rozdzielnika (w aktach sprawy)”. To wg mnie za mało aby uznać, że zaprasza się społeczeństwo do wypowiedzenia się. Chyba, że ja nie czytam między wierszami, ale to samo co ja ma zdecydowana większość populacji Myszkowa i nie tylko.

    Sorry, ale znów mam wrażenie, że sprawę prowadzi się po cichu, nie nadając jej rozgłosu, aby oponentów było jak najmniej a ich głos nie mógł wpłynąć na wynik postępowania.

    W tak ważnej sprawie Urząd Miasta Myszkowa powinien dokonać rzeczywistych konsultacji społecznych, a nie spotkania stron, na które nie zaprasza się nikogo nawet z dzielnicy. Jestem ciekawy, czy Radni Miejscy z Mijaczowa będą obecni na tej rozprawie i jakie będą mieć zdanie na ten temat (o ile w ogóle tam będą).

     Pzdr 

    17 listopada 2011
    22:57
    comitam
    Wyjadacz
    Forum Posts: 157
    Member Since:
    5 października 2009
    Offline
    13

    Adik 11

    Zaproszenie  ma zupełnie inną formę. Ta wiadomość była w cudzysłowie, więc należy ją traktować jako cytat, a nie jak zaproszenie. A skoro informacja taka została podana do wiadomości publicznej ( na stronie internetowej, tablicy ogłoszeń przed Urzędem Miasta) to znaczy, że każdy kto uznał, że ma interes prawny w sprawie mógł się w tym dniu stawić i uczestniczyć w rozprawie.

    W dalszym ciągu nie rozumiesz procedur "rozprawy administracyjnej". Nie jest to spotkanie towarzyskie na które zaprasza się kogoś. Nie jest to debata podczas której mówi się wiele i niejednokrotnie bezsensu a z której nic nie wynika."Rozprawa" dotyczy stron zgłoszonych wcześniej pisemnie i rozstrzyga co do kwestii podnoszonych  przez te strony i dlatego "Otrzymują strony wg rozdzielnika". Stronami była Firma i bezpośredni sąsiedzi (zgodnie z przepisami prawa). Analogicznie tak jak jest to  na rozprawie sadowej, stronami są powód i pozwany i Sąd tylko te osoby wzywa i rozstrzyga sprawę wniesioną na posiedzenie a sądowa wokanda jest informacją publiczną i dlatego wszyscy inni mogą uczestniczyć w posiedzeniu z jednym zastrzeżeniem – mogą zabrać głos w sprawie tylko na wyraźne wskazanie sędziego (przewodniczącego) prowadzącego rozprawę, chyba, że udokumentują, iż mają interes prawny w sprawie. Tak więc wszyscy inni którzy nie byli stronami powinni złożyć wniosek o uznanie ich za strony, bo istnieje przesłanka wskazująca na interes prawny. A wobec tego nikt Cię nie będzie zapraszał. Formuła prawna administracyjna (tak jak rozprawa sądowa, etykieta dyplomatyczna, itd) określa ścisłe zasady postępowania i powiadomienia. To ty i wyłącznie ty decydujesz czy masz interes prawny w danej sprawie o której informuje Cię Urząd. No i co , nie byłeś, bo nie zostałeś zaproszony w jakiś sposób szczególny?

    "Wstęp wolny" to tylko sugestia, wydawało mi się, że jest prosta a zarazem mówiąca wszystko.

     

    "Sorry, ale znów mam wrażenie, że sprawę prowadzi się po cichu, nie nadając jej rozgłosu, aby oponentów było jak najmniej a ich głos nie mógł wpłynąć na wynik postępowania".

    No chyba, że ci zwani przez Ciebie oponenci czekali na szczególne zaproszenie – i nie przyszli czując się równocześnie urażonymi. Wiesz gdzie tkwi problem ? Nie chce się im wychylić nosa dalej niż za płot swojego ogrodzenia a jeśli już to tylko wtedy kiedy idą po zakupy. Niech inni za nich załatwiają trudne sprawy, a najlepiej niech to będzie radny, bo ja na niego głosowałem, niech on to załatwi. Pytam więc po co informować tych oponentów, skoro oni wysyłają tylko radnego ? A radny ma jeden głos i mówi JA chcę , no i po sprawie, zdecydował bo uznał, że tego Wy chcecie, że on reprezentuje Wasz głos, bo nikt mu nie pomógł, nie podpowiedział, nie miał innego punktu widzenia, bo nie został ZAPROSZONY, ale informacja do niego dotarła, wiedział o problemie, krzyczał NIE CHCĘ, ale brakło mu ochoty lub odwagi aby puiść tam i podkreślić swoje stanowisko , przeciwstawić się złym decyzjom, utożsamić z innymi, powalczyć o wspólną słuszną sprawę. Wiesz, brak jest w naszym mieście więzi społecznej i dlatego długo jeszcze będziemy zaściankiem Europy a decyzje podejmować za nas będą inni.

     

    "W tak ważnej sprawie Urząd Miasta Myszkowa powinien dokonać rzeczywistych konsultacji".

    Tu odsyłam do strony http://bip.miastomyszkow.pl/ad…..0_2011.pdf gdzie znajduje się stosowna informacja na temat galwanizerni.

     

    Kilka faktów. Rozprawa odbyła się. Uczestniczyło w niej dwoje radnych z Mijaczowa. Był ogólny rozgardiasz. Wypowiedzi padały z ust kilku obecnych równocześnie. Brak było spójnych i udokumentowanych wypowiedzi, choć wyróżniło się kilka zasadnych. Nie wiele uzyskano informacji od Firmy. Prowadzenie rozprawy nie było na najlepszym poziomie. Nie osiągnięto żadnego kompromisu. Jedynie złożono wniosek o powołanie jako strony, społeczeństwa Myszkowa w całości. Rozprawę przełożono ze względu na prawną analizę złożonego wniosku.

    19 listopada 2011
    13:15
    Adik11
    Młody wyjadacz
    Forum Posts: 10
    Member Since:
    13 lipca 2010
    Offline
    14

    comitam napisał(a):

    Adik 11

    Zaproszenie  ma zupełnie inną formę. Ta wiadomość była w cudzysłowie, więc należy ją traktować jako cytat, a nie jak zaproszenie. A skoro informacja taka została podana do wiadomości publicznej ( na stronie internetowej, tablicy ogłoszeń przed Urzędem Miasta) to znaczy, że każdy kto uznał, że ma interes prawny w sprawie mógł się w tym dniu stawić i uczestniczyć w rozprawie.

    W dalszym ciągu nie rozumiesz procedur "rozprawy administracyjnej". Nie jest to spotkanie towarzyskie na które zaprasza się kogoś. Nie jest to debata podczas której mówi się wiele i niejednokrotnie bezsensu a z której nic nie wynika."Rozprawa" dotyczy stron zgłoszonych wcześniej pisemnie i rozstrzyga co do kwestii podnoszonych  przez te strony i dlatego "Otrzymują strony wg rozdzielnika". Stronami była Firma i bezpośredni sąsiedzi (zgodnie z przepisami prawa). Analogicznie tak jak jest to  na rozprawie sadowej, stronami są powód i pozwany i Sąd tylko te osoby wzywa i rozstrzyga sprawę wniesioną na posiedzenie a sądowa wokanda jest informacją publiczną i dlatego wszyscy inni mogą uczestniczyć w posiedzeniu z jednym zastrzeżeniem – mogą zabrać głos w sprawie tylko na wyraźne wskazanie sędziego (przewodniczącego) prowadzącego rozprawę, chyba, że udokumentują, iż mają interes prawny w sprawie. Tak więc wszyscy inni którzy nie byli stronami powinni złożyć wniosek o uznanie ich za strony, bo istnieje przesłanka wskazująca na interes prawny. A wobec tego nikt Cię nie będzie zapraszał. Formuła prawna administracyjna (tak jak rozprawa sądowa, etykieta dyplomatyczna, itd) określa ścisłe zasady postępowania i powiadomienia. To ty i wyłącznie ty decydujesz czy masz interes prawny w danej sprawie o której informuje Cię Urząd. No i co , nie byłeś, bo nie zostałeś zaproszony w jakiś sposób szczególny?

    "Wstęp wolny" to tylko sugestia, wydawało mi się, że jest prosta a zarazem mówiąca wszystko.

    Fakt, nie jestem prawnikiem (tak jak chyba 97-98% tego społeczeństwa). Można mnie uznać za osobę "prostą" i chciałbym aby mnie miasto (tak jak owe 97-98%) informowało w sposób jasny i oczywisty. Jeśli piszesz "wstęp wolny" to ja to tak rozumiem. Tylko po co piszesz (a potem tłumaczysz jak to jestem nieobeznany z k.p.a.) wstęp wolny jeśli ja nie jestem stroną (jak to ładnie mi wyłuszczyłeś nie mam interesu prawnego) a osoba prowadząca rozprawę w pierwszych słowach wstępu tłumaczy wszystkim obecnym, że nikt poza stronami sprawy nie może zabrać głosu i dopiero pisemny wniosek mieszkańców o dopuszczenie jako strona wzbudza pewien niepokój w szeregach urzędników, którzy są do takiego obrotu sprawy kompletnie nieprzygotowani. Zaczyna się bieganie do radcy prawnego UM, który nie może wydać szybkiej decyzji, czy można dopuścić społeczeństwo do dyskusji, czy nie.

    Teraz już wiem, że społeczeństwo będzie dopuszczone do sprawy jako strona, ale w momencie pierwszej rozprawy takiej możliwości nie uwzględniono. UM wcześniej stwierdził, że nie chce słuchać "głosu ludu" w tak błachej sprawie jak uruchomienie galwanizerni. 

    "Sorry, ale znów mam wrażenie, że sprawę prowadzi się po cichu, nie nadając jej rozgłosu, aby oponentów było jak najmniej a ich głos nie mógł wpłynąć na wynik postępowania".

    No chyba, że ci zwani przez Ciebie oponenci czekali na szczególne zaproszenie – i nie przyszli czując się równocześnie urażonymi. Wiesz gdzie tkwi problem ? Nie chce się im wychylić nosa dalej niż za płot swojego ogrodzenia a jeśli już to tylko wtedy kiedy idą po zakupy. Niech inni za nich załatwiają trudne sprawy, a najlepiej niech to będzie radny, bo ja na niego głosowałem, niech on to załatwi. Pytam więc po co informować tych oponentów, skoro oni wysyłają tylko radnego ? A radny ma jeden głos i mówi JA chcę , no i po sprawie, zdecydował bo uznał, że tego Wy chcecie, że on reprezentuje Wasz głos, bo nikt mu nie pomógł, nie podpowiedział, nie miał innego punktu widzenia, bo nie został ZAPROSZONY, ale informacja do niego dotarła, wiedział o problemie, krzyczał NIE CHCĘ, ale brakło mu ochoty lub odwagi aby puiść tam i podkreślić swoje stanowisko , przeciwstawić się złym decyzjom, utożsamić z innymi, powalczyć o wspólną słuszną sprawę. Wiesz, brak jest w naszym mieście więzi społecznej i dlatego długo jeszcze będziemy zaściankiem Europy a decyzje podejmować za nas będą inni.

    Teraz wydaje mi się, że próbujesz tłumaczyć UM i radnych jak to oni walczą o interes społeczny a społeczeństwo jest bierne i nie podejmuje żadnych inicjatyw. A od czego są radni? Czy w tak istotnych sprawach nie powinni zasięgnąć opinii mieszkańców, być może zorganizować własne konsultacje, spotkania w celu uzyskania opinii "ludu". Przecież to ten "lud" ich wybrał, mają wobec niego dług wdzięczności i ogromne zadanie reprezentowania dzielnicy czy miasta. Zanim podniosą rękę lub wypowiedzą się na dany temat trzeba mieć wiedzę a nie mówić potem: "wydawało mi się …" , "chciałem inaczej ale się nie dało …".

    "W tak ważnej sprawie Urząd Miasta Myszkowa powinien dokonać rzeczywistych konsultacji".

    Tu odsyłam do strony http://bip.miastomyszkow.pl/ad…..0_2011.pdf gdzie znajduje się stosowna informacja na temat galwanizerni.

    Podany wyżej link odnosi się do informacji z 8 listopada 2011 (teraz UM obudził się i dopuszcza społeczeństwo do zapoznania się ze sprawą), wcześniej jak sam to stwierdziłeś prawo do głosu miały tylko strony a więc wnioskodawcy i najbliżsi sąsiedzi. Nikt wcześniej nie rozwieszał powiadomień na płotach i nie rozsyłał ich pocztą do okolicznych mieszkańców (jak to się dzieje w tej chwili). Nie było też spotkania z okolicznymi mieszkańcami, chociaż był już wcześniej złożony, podpisany przez mieszkańców protest. UM chce teraz naprawić uchybienia, które sam dokonał a na które zwrócono uwagę w czasie ostatniej rozprawy.

    Kilka faktów. Rozprawa odbyła się. Uczestniczyło w niej dwoje radnych z Mijaczowa. Był ogólny rozgardiasz. Wypowiedzi padały z ust kilku obecnych równocześnie. Brak było spójnych i udokumentowanych wypowiedzi, choć wyróżniło się kilka zasadnych. Nie wiele uzyskano informacji od Firmy. Prowadzenie rozprawy nie było na najlepszym poziomie. Nie osiągnięto żadnego kompromisu. Jedynie złożono wniosek o powołanie jako strony, społeczeństwa Myszkowa w całości. Rozprawę przełożono ze względu na prawną analizę złożonego wniosku.

    Tutaj mogę tylko dodać o dramatycznym przygotowaniu ze strony UM do sprawy. To nie było na nie najlepszym poziomie, tu nie było żadnego poziomu – rozprawa właściwie skończyła się w momencie złożenia wniosku o dopuszczenie społeczeństwa jako strony do sprawy (czyli na samym początku). Przedstawiciele UM nie potrafili podjąć decyzji radca prawny był też nie przygotowany na taki obrót sprawy. Bieganie po pokojach, oczekiwanie na decyzję, spore zamieszanie w pokoju gdzie odbywało się spotkanie (nota bene pokój był za mały brakowało krzeseł dla uczestników). Z nieznanych względów niemożność ustalenia terminu następnej rozprawy dopełniały obrazu całości. Na koniec prowadząca i osoba spisująca treść protokołu nie potrafiły odczytać chaotycznych notatek z rozprawy, jednym słowem kabaret.

     

    Szkoda,, że jak zwykle skupiamy się na kodeksach, przepisach, procedurach itp. To bardzo ważne ale ginie w tym wszystkim człowiek. Ten prosty jak ja, który chciałby mieszkać spokojnie bez huku aut, szumu wentylatorów czy dźwięku przesypywanych elementów stalowych. Do tego nikt na razie nie bierze pod uwagę chemii (o której niewiele wiadomo – zapisy w raporcie środowiskowym mówią mało i na okrągło, wszystko jest bezpieczne i zgodne z normami) a która będzie w trakcie eksploatacji takiego zakładu przemysłowego oddziaływać na środowisko i mieszkańców.

    Ja nie chcę być podtruwany przez instalacje przemysłowe dopuszczane do ruchu w centrach miast. Być może jutro ktoś sprytnym fortelem uruchomi inne zakłady przemysłowe na terenach zamieszkałych przez ludność miasta.

    Oczywiście nie mam nic przeciwko przemysłowi. Niech powstają huty, cynkownie, elektrownie itd., itp. Ale po to wydziela się tereny pod zabudowę przemysłową aby tam sytuować te zakłady. Rozumiem nawet wnioskodawców, mają obiekt, w którym chcieliby "coś" uruchomić. Ale trzeba mieć na względzie tzw. "interes społeczny" który mówi, że nie powinno się szkodzić ludzio. Przepisy nie zawsze wszystko przewidują, w niektórych przypadkach trzeba włączyć LOGIKĘ i wydać decyzję odmowną. Będzie to z pożytkiem dla wszystkich, dla mieszkańców, miasta i być może dla wnioskodawców, gdyż w innym miejscu będą spokojnie prowadzić swój biznes a nie ciągle myśleć komu będą szkodzić.

    Pzdr

    20 listopada 2011
    13:49
    comitam
    Wyjadacz
    Forum Posts: 157
    Member Since:
    5 października 2009
    Offline
    15

    "Tylko po co piszesz (a potem tłumaczysz jak to jestem nieobeznany z k.p.a.)"

    Owszem, to co napisałem było odpowiedzią na posta od Ciebie, ale już to szczegółowsze tłumaczenie – informacją do innych użytkowników czytających ten wątek. (Tak na marginesie jest ich chyba niewielu, bo obserwując wpisy mam wrażenie, że tylko nas dwóch/dwoje interesuje ten temat).

    " …że nikt poza stronami sprawy nie może zabrać głosu…" Nadal wyczuwam pewne niezrozumienie przez Ciebie tej kwestii- zabrać głos może każdy ale w sposób uporządkowany, nie zakłócający głosu innych i w momencie udzielenia mu przez przewodniczącego. Jest tylko jedna zasada – taki głos nie może być wiążący, nie może stanowić podstawy do rozstrzygnięcia sprawy, stanowi głos niejako i jedynie doradczy. Taką informacje na wstępie powinna podać przewodnicząca. Zgadzam się, że nie przewidziano takiego obrotu sprawy co jest błędem. Ale niestety każdy tego rodzaju wniosek musi być umocowany prawnie a to wymaga czasu. Najczęściej ma to odzwierciedlenie w uchwale Rady Miasta lub Zarządzeniu Burmistrza. Zgadzam się z tym co piszesz dalej poza tym, że "UM… nie chce słuchać …" – gdyby tak w istocie było nie doszło by do żadnej rozprawy, czy to wtedy czy to w planowanym terminie, na dzień 3 grudnia br. W tej chwili każdy kto będzie obecny na sali i przedstawi się z imienia i nazwiska, będzie stroną z prawem głosu mającym moc dowodową.

    "A od czego są radni?". Skontaktuj się z którymś z radnych, niech Cię wtajemniczy w zakres swoich obowiązków. Spróbuj wziąć  udział w posiedzeniu paru komisji czy sesji, może bardziej komisji bo są one typowo robocze – na sesji generalnie głosuje się to co zostało wypracowane na komisjach. W posiedzeniach może brać udział każdy, ale głos zabrać w sprawie może po zgodzie przewodniczącego i tylko jako głos doradczy. Uczestniczyłem w paru i dlatego zmieniłem swoje zdanie na temat pracy radnych, zdanie które było inne ze względu na moją niewiedzę.

    "Czy w tak istotnych sprawach nie powinni zasięgnąć opinii mieszkańców, być może zorganizować własne konsultacje," Rozmawiałem z jednym, zwołał takie zebranie dwa może trzy dni po rozprawie. Jak stwierdził zbyt mało jest czasu i jedna osoba nie jest w stanie ogarnąć tematu w całości, proponował aby mieszkańcy przygotowali kontrargumenty podparte danymi. Aby poszperali w internecie i znaleźli informacje o podobnych sprawach, o komentarzach prawnych i precedensach, a wreszcie aby zamówili kontr raport o oddziaływaniu na środowisko. Proponował żeby więcej osób przygotowało się do dyskusji i zadawało konkretne pytania, bo to odzwierciedlało by faktyczne zainteresowanie społeczeństwa. Niech wybiorą jedną z obecnych osób na koordynatora który będzie panował nad emocjami współobecnych. Wiesz co usłyszał "zajmij się tym". Raport kosztuje kto za niego zapłaci ? Wiesz ile przyszło osób (informacja o spotkaniu rozeszła się na większą część dzielnicy ?  6 słownie sześć. No wybacz, bo on z tytułu że został radnym ma załatwić wszystko za wszystkich i jeszcze za to zapłacić ? A po wszystkim oberwać, że źle sprawę załatwił. Czyjego głosu miał słuchać z kim się konsultować, Czy te 6 osób można uznać , że mówią w imieniu 35 tysięcznej społeczności? Czy on może się wypowiadać w imieniu społeczeństwa ? Podejrzewam, że Ci co przyszli to bezpośredni sąsiedzi. A ja na mieście słyszałem inne głosy, znowu blokuje się przedsiębiorczość przez jakieś protesty. Ciekaw jestem ilu wyborców przyjdzie na rozprawę 3 grudnia (sobota) ? Sprawa nie jest nowa, i większość o niej słyszała a co niektórzy, tak jak ja dostali do skrzynki informację o możliwości składania wniosków w sprawie. Ile tych wniosków wpłynie do Urzędu ?

    Teraz z większą pewnością i nie jako prowokację cytuję swoje słowa z wcześniejszej wypowiedzi "… a kogo to obchodzi…?"

    "(teraz UM obudził się i dopuszcza społeczeństwo do zapoznania się ze sprawą)" Nadal z pewnym uporem powtarzasz jedną tezę. Przedstaw mi konkretne dowody, że UM zaniedbał się w swych obowiązkach. Bo z tego co słyszę, widzę i czytam to wszelakie postępowania UM są zgodne z wymogami prawa, z zachowaniem terminów i kolejnością działań następujących po sobie. Jeszcze raz powtarzam – gdyby była zła wola ze strony Urzędu, nigdy by nie doszło do prób dialogu społecznego, i nie bronię w tej wypowiedzi Urzędników, tylko wyciągam wnioski ze swojej obserwacji w niektórych miejscach popartych jakąś wiedzą w temacie.

    "Tutaj mogę tylko dodać…Z nieznanych względów niemożność ustalenia terminu następnej rozprawy dopełniały obrazu całości…" Tu się zgadzam, lecz nie do końca. Jak wcześniej pisałem wniosek o dopuszczeniu stron musiał być prawnie zatwierdzony uchwałą czy zarządzeniem i tu są terminy zależne na przykład od faktu czy Burmistrz wniosek otrzyma dziś czy jutro (bo ma to istotne znaczenia dla rozpoczęcia biegu sprawy). Ponadto sobota jest dniem wolnym od pracy i musi być podstawowa zgoda na zorganizowanie spotkania. W woli ścisłości padło stwierdzenie, że wniosek rozpatrzony będzie w terminie 14 dni od chwili złożenia i w związku z tym termin rozprawy podany zostanie w możliwie krótkim czasie. Idąc dalej wiadomość czy informacja, zawiadomienie musi być upublicznione najpóźniej na 7 dni przed posiedzeniem. Dziś mamy 12 dni przed 3 grudnia.

    Co do dalszej treści, zgadzam się ale i mam wiele wątpliwości czy jak nie będziemy respektować prawa czy nie staniemy się państwem bezprawia, i czy wtedy dopiero nie będą powstawać inwestycje prawem silniejszego, prawem pięści ?

    A tak na marginesie, byłbym niezmiernie zadowolony aby na tym forum wypowiedział się jakiś prawnik, znawca tematu. Posiadam pewną wiedzę ale nie ma ludzi nieomylnych. Chetnie skonfrontował bym ją z wiedza specjalisty.

    Jestem ciekaw ilu mieszkańców weźmie udział w najbliższej rozprawie ?

    Pozdrawiam i miło było mi prowadzić z Tobą dyskusję na tym forum, na którym niejednokrotnie wiele jest "pyskówki" a niewiele merytoryki. A że się nie zgadzamy w kilku kwestjach, to dobrze, bo w przeciwnym razie bylibyśmy automatami które są scisle zaprogramowane, a nie ludźmi z własną wolą i świadomością.

    20 listopada 2011
    14:23
    comitam
    Wyjadacz
    Forum Posts: 157
    Member Since:
    5 października 2009
    Offline
    16

    Aha, jeszcze jedno. "A przecież oni to powinni zrobić, niech to on zrobi (radny) itd, itp". mieszka nas w Myszkowie 35 tys z czego np. połowa nie ma dostępu do internetu zostaje 17,5 tys. Te 7,5 tysiąca nie umie obsługiwać, zostaje 10 tys. 5 tys wyjechało do Anglii za pracą Laugh pozostało 5 tys. I niech każdy raz dziennie wejdzie na stronę internetową i kliknie przez kolejnych 10 dni mamy 50 tys kliknięć. Było na to mniej więcej 100 dni. Najwięcej głosów to 100 tys. najmniej 45 tys. aby się zakwalifikować. Mogliśmy mieć plac zabaw dla Myszkowa. Oddaliśmy 13 tys głosów w akcji Firmy Nivea "100 placy zabaw na 100 – u lecie ".

    Czy potrzeba więcej przykładów na "obywatelską" Confused postawę naszego społeczeństwa ?

    20 listopada 2011
    14:35
    comitam
    Wyjadacz
    Forum Posts: 157
    Member Since:
    5 października 2009
    Offline
    17

    PaulKremer Przepraszam, że Cię pominąłem. Tobie również dziękuję za udział w dyskusji i za zainteresowanie tematem. Pozdrawiam.

    2 grudnia 2011
    21:17
    kosmita
    Stary wyjadacz
    Forum Posts: 380
    Member Since:
    14 października 2004
    Offline
    18

    Informuję że na dzień 03.12.2011 r. o godz. 9.00 w siedzibie Urzędu Miasta w Myszkowie ul. Kościuszki 26 w Sali Sesyjnej, wyznaczona została rozprawa administracyjna otwarta dla społeczeństwa, w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia pn: ”Przebudowa i zmiana sposobu użytkowania na galwanizernię wraz z częścią socjalną, laboratoryjną, magazynową, produkcyjno-usługową oraz oczyszczalnią ścieków na potrzeby ww. technologii części istniejących budynków”, planowanego przez FOBOS S. J. Ferdynand, Janas, Maszczyk z siedzibą w Myszkowie przy ul. Krasickiego 1.

     

    http://www.miastomyszkow.pl/ak…..lnosci/870

    28 grudnia 2011
    08:08
    comitam
    Wyjadacz
    Forum Posts: 157
    Member Since:
    5 października 2009
    Offline
    19

    I co ? Wyszło jak zwykle. Poza tym, że było więcej osób a Firma przygotowała się do tematu znacznie lepiej (np. prawnik). Mieszkańcy owszem byli ale nie wiele wnieśli w dyskusji, a wnioski zadeklarowali się przekazać na piśmie po rozprawie. Na wysokości zadania, tym razem, stanęli prowadzący rozprawę. To tyle.

    17 stycznia 2012
    16:47
    comitam
    Wyjadacz
    Forum Posts: 157
    Member Since:
    5 października 2009
    Offline
    20

    Urząd Miasta wydał dla Firmy decyzję negatywną.

    Forum Timezone: Europe/Warsaw

    Most Users Ever Online: 37

    Currently Online:
    14 Guest(s)

    Currently Browsing this Page:
    1 Guest(s)

    Top Posters:

    fly_girl87: 1302

    kopulos: 1286

    Qpa: 1033

    GHOSTRIDER: 850

    Kill: 773

    Misiek537: 717

    Member Stats:

    Guest Posters: 1

    Members: 1761

    Moderators: 0

    Admins: 3

    Forum Stats:

    Groups: 3

    Forums: 17

    Topics: 5586

    Posts: 30147

    Newest Members: lukaszg, EL-SOMBRERO, EL SOMBRERO, grand, Karolina317, Rafik21l

    Moderators:

    Administrators: barcoo.pl (4), rafal (598), nirn (50)